Wyprawa do Norwegii - Fjordy Zachodnie

(14.07  - 29.07.2012 r.)

Kto dokładnie czyta moje reportaże ten pamięta, że po naszej podróży po Norwegii samochodem osobowym zakiełkowało w nas marzenie - KAMPER. Drogie noclegi, uciążliwe rezerwacje i wiecznie napięty czas podróży nie dawały pełnego wypoczynku. Obserwując turystów z innych krajów przemierzających Norwegię w swoich domach na kołach stwierdziliśmy, że przecież my nie jesteśmy z innej gliny. Po powrocie do Polski rozpoczęły się długie poszukiwania. Nowy czy używany? Duży czy mały? Jak wyposażony? Alkowa, integra a może półintegra? Te i wiele innych dylematów nie dawały mam spokoju. Wreszcie zapadła decyzja: kupujemy "blaszaka" Peugeot Boxer L3H2 2,2 120 KM i przerabiamy go na samochód kempingowy. Wykonanie pojazdu powierzyliśmy polskiej firmie EBACAMP. Pojazd został wykonany bezbłędnie zgodnie z naszymi potrzebami. Na jego pokładzie zamontowaliśmy wszystko co naszym zdaniem i zdaniem właściciela firmy Pana Bartka było potrzebne dwóm osobom w dalekich podróżach. Dziś wiemy, że wybór rodzaju kampera, wielkości i wyposażenia był dla nas idealny. Pojazd jest wyjątkowo mobilny, szybki, oszczędny w zużyciu paliwa, wystarczająco wygodny na postojach, a przede wszystkich samowystarczalny na "dzikich" miejscach noclegowych.

Po kilku krótkich podróżach po Polsce przyszedł czas na dłuższą wyprawę. Oczywiście Norwegia - to przecież tu "urodziło" się nasze marzenie. Wybór padł na drugą po Lofotach "perełkę" Norwegii - Fiordy Zachodnie. Zaplanowaliśmy trasę: Poznań-Sassnitz-Prom-Trelleborg-Oslo-Alesund-Flam-Kraina Fiordów Zachodnich-Bergen-Lodowce-Preikestollen-Lysefjord-Oslo-Malmo-Most nad Sundem-Rodby-Prom-Puttgarten-Poznań. Razem około 5 500 km. Część trasy pokonaliśmy ze znajomymi podróżującymi z dużą przyczepą kempingową. W połowie drogi z przyczyn losowych musieliśmy się rozstać i dalszą podróż kontynuować sami. Noclegi w większości przypadków urządzaliśmy w dzikich miejscach poza płatnymi kempingami. Jest to w Norwegi dozwolone i znacznie zmniejsza koszty podróży. Zawsze można było znaleźć piękne i bezpieczne miejsce na nocleg, położone na fjordem. Dawało to oczywiście możliwość wędkowania. Łapanie ryb z brzegu nie daje gwarancji na okazy ale kolacyjka ze świeżą ryba jest gwarantowana, a jak się trafi na ławice makreli buszujące w zasięgu rzutu małym pilkerem z przywieszkami, to zabawa jest przednia. Trzy-cztery ryby na wędce za każdym rzutem to marzenie każdego wędkarza.

Reasumując:  Norwegia to cudowna kraina na "WYPRAWĘ NIE TYLKO WĘDKARSKĄ"  a szczególnie kamperem. Już wiemy, że wrócimy tu  latem w 2013 roku. Będzie to daleka północ z Nordkappem i oczywiście rybami.

 

 

Szczegóły wyprawy można obejrzeć w poniższej foto-relacji:

 

     

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

       

 

        

 

        

 

        

 

 

O inne szczegóły możesz zapytać kontaktując się ze mną:

e-mail

[Do góry]